Wesołe jest życie staruszka

Posted on Styczeń 15, 2008


Istnienie grupy artystycznej przez ponad dwadzieścia pięć lat nie jest niczym szczególnym. Listę można rozciągać w nieskończoność. Po muzeach i galeriach całego świata do dzisiaj jeżdżą artyści związani np. z Fluxusem, Art&Language czy Wiedeńskim Akcjonizmem i odcinają kupony od akcji, dzięki którym zaistnieli w głębokich latach sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych. Coś tam powspominają, posłuchają peanów na cześć swojej twórczości i oklasków. Po czym jadą dalej. Obieg artystyczny wchłonął ich już dawno i wyrobił markę, z której przecież szkoda zrezygnować. Jeśli można zbić kapitał, nieważne – symboliczny czy ekonomiczny, należy to robić. Tak przynajmniej wygląda filozofia, która wyznacza starzejącym się artystom los mumii przenoszonych z galerii do galerii. Te wizyty – najczęściej w postaci objazdowych wystaw, które im więcej krajów odwiedziły, tym chętniej zapraszane są do kolejnych – cieszą się sporym zainteresowaniem, bo przecież kto nie chciałby dotknąć i zobaczyć współpracowników Josepha Beuysa, przyjaciół Maciunasa czy pomocników Hermana Nitscha? W zasadzie jest to bardzo ludzka postawa, którą inżynier Mamoń trafnie ujął stwierdzając: „Lubię piosenki, które już kiedyś słyszałem”.

Na pewno nie jest tak, że od ponad dwudziestu lat Łódź Kaliska tylko i wyłącznie „gra melodie”, których nie znamy. Jest pewna stylistyka, która bardzo silnie kojarzy się z działaniami tej grupy. Wiąże się z nią również pewien typ poczucia humoru. I jeśli komuś prace Łodzi Kaliskiej podobały się dwadzieścia lat temu, jest duże prawdopodobieństwo, że będzie lubił to, co Łódź Kaliska robi obecnie. Można by więc powiedzieć, że piosenki cały czas te same, jednak…

Fragment recenzji. Całość dostępna jest pod adresem http://artpapier.com/?pid=2&cid=2&aid=1140

Advertisements
Otagowane:
Posted in: Wystaw