Co musi kolekcjoner. Czyli „Subiektywny przewodnik po kolekcjach”

Posted on Styczeń 4, 2009


Teksty wprowadzające w katalogach wystaw często posługują się sformułowaniami: „artysta bada zagadnienie”, „wystawa penetruje obszar”, „kurator analizuje problem”. Podobne wyrażenia-wytrychy (jakże zgrabne, trzeba przyznać) są wygodne, gdyż nakreślają kontekst ekspozycji, jednak zwalniają piszącego z obowiązku wskazania, jakie to odkrycia poczynił artysta bądź kurator. Często miałoby się ochotę zapytać: no, dobrze, analizuje, ale do jakich wniosków doszedł? Odpowiedź na to pytanie, słusznie lub nie, autorzy tekstów pozostawiają widzowi. Jakkolwiek zazwyczaj można odnieść wrażenie, że dzieje się tak jakby z obawy, że na podstawie zebranych prac niczego konkretnego powiedzieć się nie da. Że jeśli pokusić się o konkluzje, okażą się one miałkie, zupełnie nie na miarę podejmowanych zagadnień. Że puenta czmychnęła gdzieś chyłkiem. Kuratorzy i krytycy zwykle imają się podobnych sformułowań, by nadać intelektualnego sznytu pracom, które bardzo często wybroniłyby się same, bez żadnych paranaukowych protez.

Owa maniera irytuje, niemniej sprawdza się jako listek figowy różnej maści „wizjonerów”, „artystów przez duże «a»” oraz prowokatorów, którzy krzyczą równie głośno, co niewyraźnie. Nauczony doświadczeniem, byłem przekonany, że podobne „analizy” zaserwują autorzy Subiektywnego przewodnika po kolekcjach, jednej z pierwszych, jeśli nie pierwszej, publikacji CSW Znaki Czasu w Toruniu. Tekst otwierający przewodnik wyjaśnia, że oto mamy okazję do „zastanowienia się nad zjawiskiem kolekcjonerstwa zarówno w kontekście lokalnym, jak i w odniesieniu do sztuki i współczesnych praktyk artystycznych” [s. 2]. Pomyślałem, że ta mantra jest mi już skądś znana. Tym milej z każdą kartką przekonywałem się, że czytam ciekawą, interesująco skomponowaną i przemyślaną książeczkę.

Fragment recenzji. Całość dostępna pod adresem http://www.obieg.pl/książki/6000

Reklamy
Posted in: Książek