Melancholia multimediów? Estetyka relacyjna?

Posted on Październik 1, 2009


Kokieteryjne reklamy na forach internetowych zapewniają, że „podrywanie to sztuka, której można się nauczyć”. Marketingowcy szkół uwodzenia zachęcają potencjalnych uczniów, by „czym prędzej spełnili marzenia, poznali kobiecą psychikę i bezwstydnie wykorzystali zdobytą wiedzę”. Wyjątkową popularność zdobyły kursy NLP (neuro-linguistic programming), opracowane przez byłego autora scenariuszy komediowych (nomen omen?) Rossa Jeffriesa, który rzesze nieśmiałych, sfrustrowanych a stęsknionych sukcesu, przekonuje, że używając odpowiednich słów, mimiki i mowy ciała wpłyną na kogo tylko będą chcieli. Chociaż NLP zakłada możliwość manipulacji każdym, bez względu na płeć, szczególnym zainteresowaniem cieszy się „podręcznik” Jeffriesa bezceremonialnie zatytułowany How to Get the Women You Desire into Bed. Po jego wznowienia ustawiają się kolejki pilnych uczniów, by w pocie czoła opanować arkana sztuki podrywu.

Kiedy Jeffries miał 21 lat i jeszcze bez wspomagaczy, sztuczek i podręczników poruszał się po poligonie damsko-męskich relacji, we Francji ukazała się książka Jeana Baudrillarda O uwodzeniu. Gdyby powodowany ciekawością amerykański hochsztapler zerknął do niej, i tak nie przydałaby mu się na wiele: głosiła mniej praktyczne i mniej krzepiące przesłanie niż to, które sam miał objawić dwadzieścia lat później. Baudrillard potraktował uwodzenie jako fenomen pozwalający odnieść się do kultury, która chce wszystkiego natychmiast i bez ryzyka. W postindustrialnych społeczeństwach widzianych oczami francuskiego socjologa uwodzenie już nie istnieje: nie ma miejsca na grę, i niepewny rezultat, które się z uwodzeniem wiążą. NLP doskonale wpisuje się w tę apokaliptyczną wizję: obiecuje pewny skutek tu i teraz. „Uwodzić” w tej nomenklaturze nie oznacza „podjąć grę i wyzwanie”, ale „manipulować, wykorzystując asortymentem sprawdzonych narzędzi”.

Fragment. Całość znajduje się w kwartalniku „Fragile”, nr 4/2009 (6)

Advertisements
Posted in: Eseje