Człowiek pogryzł psa

Posted on Marzec 15, 2011


(…)

„Niezależność to mit” – kilka uwag o „wolności twórczej” w prawodawstwie

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych Nicolas Bourriaud stwierdzał w Esthétique relationnelle – książce kluczowej dla krytyki artystycznej przełomu obecnej i poprzedniej dekady – że „nadal nie pozbyliśmy się romantycznego obrazu artysty”[10]. Wilhelm Sasnal, jeden z obecnie najpopularniejszych malarzy młodego pokolenia, wyznaje, że jego celem jest „demitologizować pozycję artysty jako natchnionego pięknoducha”[11]. Zaś Zbigniew Preisner głosi, że „niezależność to mit”[12]. Świadczy to, że wypracowana przez romantyzm figura nadal stanowi punkt odniesienia – kategorię wokół której artyści dokonują autoidentyfikacji – nawet jeśli pojawia się tylko po to, by mogli ją odrzucić.

Jednak figura geniusza obecna jest nie tylko explicite w wypowiedziach artystów, którzy ustosunkowują się do niej, traktując jako punkt orientacyjny (choćby po to, by pójść w przeciwną stronę). Zasięg jej oddziaływania jest znacznie szerszy i jej ślady odnajdujemy nawet w prawodawstwie.

Zespół kodeksów cywilnych i prawnych, tekst konstytucji i wszelkie inne kodyfikacje prawa stanowią ciekawy obszar badawczy. Obrazują wartości, które wedle prawodawcy są niezbywalne dla danej kultury, stąd powinny być strzeżone bądź uobecnione. Jeśli przyjąć że prawodawcy są przedstawicielami społeczeństwa, wówczas można uznać, że ich intencje ewokują wartości przyjmowane w danej kulturze. W przypadku zaś, gdy owe wartości nie są powszechnie uznane, nadal pozostają wyrazem intencji tego, kto ma moc stanowienia prawa, a zatem wpływania na kształt życia społecznego. W tej perspektywie obecność pewnych śladów figury geniusza w prawodawstwie oznaczałaby, że owa figura wciąż oddziałuje na współczesność.

Na zależność między obszarem prawa a wyobrażeniami podmiotu twórczego wskazywał już Michel Foucault. W eseju Kim jest autor? zauważył, że prawa autorskie pojawiają się pod koniec XVIII wieku (czyli – w nomenklaturze Foucault – wraz z narodzeniem epoki klasycznej).[13] W jego ujęciu, pojawienie się praw autorskich stanowiło jeden z przejawów wyłaniania się nowoczesnego pojęcia podmiotowości –  wedle Foucault, perfidnej kategorii, która pod hasłem humanizmu, przyrodzonej człowiekowi godności i niezbywalnych praw niosła zniewolenie i „karceralny” model życia społeczno-politycznego. W foucaultiańskiej perspektywie pisana pod koniec XVIII wieku Krytyka władzy sądzenia byłaby więc rezultatem tej samej epoki, tego samego klimatu intelektualnego, który zrodził prawa autorskie i „uniwersalne” prawa człowieka.

W niniejszej wypowiedzi chciałbym przyjrzeć się zjawiskom, które dzieją się „tu i teraz” – we współczesnej Polsce ostatnich lat. Należy do nich powstanie w roku 2008 portalu internetowego o nazwie Indeks 73. Jak głoszą jego autorzy – wśród nich czołówka polskich krytyków sztuki i kuratorów – Indeks 73 to „ogólnopolska inicjatywa środowisk kulturotwórczych na rzecz obrony konstytucyjnej wolności twórczości artystycznej [podkreślenie – Ł.B.] i badań naukowych” [14]. Następnie przekonują: „Zamierzamy na nowo przeanalizować obszary wolności i represji oraz zdefiniować obecne zagrożenia swobodnego dostępu do tworzenia, remiksowania i rozpowszechniania dóbr kultury. Proponujemy konkretne działania, które badają i zapobiegają cenzurze, wprowadzają systemowe zmiany w prawie, wspierają ruch wolnej kultury oraz przywracają do obszaru kultury pojęcia dobra wspólnego i interesu publicznego”[15]. W praktyce działalność strony polega na informowaniu o przypadkach cenzury, ograniczania swobody działania artystów czy odwoływania pracowników państwowych galerii ze względu – jak sugerują autorzy strony – na promowaną przez nich sztukę.

Autorzy strony powołują się na artykuł 73 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej (stąd też pochodzi jej nazwa). W tym artykule pojawiła się po raz pierwszy w historii polskich konstytucji kategoria „wolności twórczej”. W całej rozciągłości ów artykuł brzmi następująco: „Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury”[16]. Odwołując się do tego krótkiego – aczkolwiek brzemiennego w skutki zapisu – przedstawiciele świata sztuki bronią wszelkich działań artystycznych, które mają prowokujący charakter i – generalnie rzecz ujmując – powodują napięcie między obszarem pola sztuki, a obszarem etyki czy moralności.

Kwestia dotyczy więc kategorii „wolności twórczej” i jej legitymizacji w prawodawstwie. Sam świat sztuki jest tu podzielony. Pojawiają się głosy, które optują za uchyleniem owej kategorii oraz głosy przeciw takiemu uchyleniu. Wśród pierwszych pojawia się wypowiedź Pawła Leszkowicza, który zauważa, że: „Artysta nie ma specjalnej dodatkowej wolności, ma jedynie własne medium wypowiedzi. Kwestionowanie wartości i norm winno być cechą każdej refleksji i nie ma nic wspólnego ze specyfiką sztuki. Wolność wypowiedzi, w którą wpisuje się sztuka jest jedną z podstawowych wartości kultury praw człowieka”[17]. Przeważają jednak opinie, wedle których owa kategoria posiada magiczną moc plasowania zachowań poza kontekstem etyki. Należy do nich Izabela Kowalczyk, która obawia się czy „pytając o etykę nie brniemy w ślepą uliczkę czy pułapkę i czy faktycznie wciąż jeszcze rozmawiamy o sztuce i jej znaczeniach?”[18].

„Wolność twórcza” stanowi zatem kategorię, wokół której toczy się dyskusja, wówczas, gdy opinia publiczna (tak samo jak świat sztuki) próbują uporać się z działaniami podobnymi do przywołanych na wstępie. Niezależnie, z której stron pojawiają się argumenty, za każdym razem potwierdzają silną pozycję tej kategorii, gdy idzie o definiowanie społecznej roli artysty.

Znaczenie tej kategorii – a nawet sama jej obecność – w prawodawstwie może jednak budzić pewne zdziwienie. Otóż w artykule 53 Konstytucji RP w pkt. 1 czytamy, że: „każdemu przyznaje się wolność sumienia i religii”, natomiast w kolejnym, 54 artykule, w pkt. 1, że „każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”, a w pkt. 2 ponadto, że „cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej”[19]. Są to artykuły, które gwarantują wolność sumienia i wolność wypowiedzi. Stanowią instrumenty, które mogą służyć do obrony przed wszelkimi próbami ograniczania swobód jednostki, gdy idzie o jej światopogląd, działanie i głoszone opinie. Wobec tego powstaje pytanie, na jakiej zasadzie wyróżnia się dodatkowo w kategorię „wolności twórczej”? Innymi słowy, dlaczego wypowiedzi artystyczne (jak również uwzględnione w artykule 73 wypowiedzi naukowców) pod względem swobód obywatelskich miałyby różnić się od innego typu wypowiedzi i skąd wynika potrzeba, by formułować dla nich odrębny artykuł? Ujmując tę kwestię jeszcze inaczej: dlaczego na mocy prawa wypowiedziom artystycznym przyznaje się większy zakres swobody niż innym komunikatom pojawiającym się w przestrzeni publicznej?

Wyróżniając pewne instytucje prawodawstwo, odzwierciedla przekonania społeczności, która powołała je do życia – wyobrażenia odnośnie równości płci, podziału władzy, instytucji społecznych itp. Zasady, na mocy których wyróżnia się w prawodawstwie pewne kategorie i relacje z prawem zwyczajowym, są niezwykle interesującymi zagadnieniami dla antropologów i socjologów kultury. Filozof-estetyk zaś powinien zapytać: na jakiej zasadzie, wyróżnia się „wolność twórczą” w stosunku do takich kategorii jak „wolność sumienia” i „wolność słowa”?

Jaka „przyszłość pewnego złudzenia”?

Trzeba zauważyć, że w kontekście związków z Kantowską figurą geniusza, słowo „wolność” w wyrażeniu „wolność twórcza” używane jest dość specyficznie. Podczas gdy ostatni termin składający się na to wyrażenie – „twórczość” – intuicyjnie odnosi do sfery działalności artystycznej, znaczenie pierwszego – „wolność” – kłóci się z narzucającymi się intuicjami. O ile pojęcie wolności uznamy za konstytutywne dla uformowania jakiejkolwiek moralności, to w omawianym przypadku „wolność” plasuje „twórczość” poza kontekstem etyki. Wolność nie oznacza tutaj warunku nadania działaniu statusu etycznego, lecz – wręcz przeciwnie – gwarantuje możliwość funkcjonowania twórczości poza obszarem tego, co etyczne. Wolność nie stanowi tu zatem warunku możliwości etyki, lecz – wręcz odwrotnie – pretekst do sytuowania się „poza dobrem i złem”.

Wydaje się, że w tej mierze, w jakiej interpretacje „wolności twórczej” pozwalają plasować działania artystów poza kontekstem etyki, jest owa kategoria spadkiem po figurze geniusza. Stanowi konsekwencję popularności elitarystycznych wyobrażeń dotyczących społecznej funkcji artysty – przekonań, które mając swoje źródło w dyskursie okołoartystycznym zabrnęły „pod strzechy”. Wyobrażenia te najpierw zmieniły, a następnie z pokolenia na pokolenia umacniały wyróżnioną pod względem etycznym pozycję artysty na tle innej ludzkiej aktywności. Zinternalizowane w procesie socjalizacji, stały się również elementem wyobrażeń prawodawców.

Jeśli uznamy kategorię „wolności twórczej” za pochodną figury geniusza, zasadne stają się pytania o jej miejsce we współczesności. Czy kategoria osadzona w odmiennym kontekście społeczno-historycznym możliwa jest do utrzymania dzisiaj? Czy używając tej kategorii, świat sztuki, jak również prawodawstwo, nie sytuuje się w socjohistorycznym rozchwianiu? Czy ewokując figurą uformowaną w innym systemie ekonomicznym, odmiennym układzie sił społecznych, innej obyczajowości i – co w tym kontekście najważniejsze – odwołującą się do radykalnie różnej estetyki niż ta, która dominuje obecnie, nie popycha w stronę nierozwiązywalnych problemów? Są to kwestie, które pojawiają się, gdy pytamy o zasadność wyróżniania „wolności twórczej” na tle innych praw i swobód obywatelskich.

Owe wątpliwości narzucają się przede wszystkim ze względu na estetyczne korzenie kategorii „wolności twórczej”. Bez nich – bez zaplecza, które daje jej Kantowska definicja piękna – kategoria „wolności twórczej” jest trudna do utrzymania. Wedle Kanta wyjątkowy status aktu twórczego wiąże się z nieuchwytnym – nie dającym się zapośredniczyć pojęciowo – charakterem piękna. Artysta plasuje się poza sferami poznania i etyki w związku z tym, że materia, z którą ma do czynienia nie pozwala na jej racjonalną „obróbkę”.

Tymczasem na przestrzeni dwóch stuleci, które dzielą nas od Krytyki władzy sądzenia rola „piękna” w sztuce została wielokrotnie zachwiana. Również romantyczna wiara w wyjątkowość gestu twórczego, która legitymizowała postulat „wolności twórczej”, uległa rewaloryzacji. Symptomem sztuki współczesnej jest postępująca intelektualizacja i racjonalizacja.[20] „Wolność twórczą” odseparowano zatem od jej estetycznych korzeni, zaś racjonalne uzasadnienie jej istnienia w nowym, intelektualistycznym kontekście wydaje się kłopotliwe.

Szereg klasycznych problemów ewokowanych przez sztukę, która odcina się od kategorii piękna lub generalnie „wartości estetycznych”, pojawia się również, gdy mowa o pojęciu twórczości i „wolności twórczej”. Analogicznie do pytania: „czym jest dzieło sztuki?”, postawionego razem z Duchampowską Fontanną, pojawiają się zagadnienia: „czym jest twórczość?” i „gdzie są granice twórczości?”. W omawianym tutaj kontekście problematyczna byłaby zatem odpowiedź, które działania podpadają pod artykuł 73. A dalej, analogicznie do kwestii: „czym różni się pisuar w galerii od pisuaru poza galerią?”, pytalibyśmy:  dlaczego dręczenie zwierzęcia przez artystę uznać za dzieło sztuki, pozwalając temu artyście na prezentowanie pracy w galerii, zaś osobie nie posiadającej dyplomu akademii wymierzyć wyrok? Dlaczego progi galerii miałyby stanowić magiczną granicę, za którą następuje „transsubstancjacja” występku w cnotę?

Ponadto – i tutaj znów objawia się istotność zagadnień estetyki, dziedziny wiedzy sytuującej się niby na obrzeżach zaangażowania społecznego – wiemy, że pojęcie twórczości, tak samo jak pojęcie sztuki, ewoluuje. Czy zatem wykorzystując w prawodawstwie kategorię „wolności twórczej” powinniśmy również prawnie rozporządzić, gdzie kończy się, a gdzie zaczyna „twórczość” i „sztuka”, by móc wiedzieć, kto ma prawo domagać się wolności w imię art. 73?

Między którymi obszarami aktywności postawić granicę twórczości? Np. zazwyczaj nie uważamy za dzieła sztuki not prasowych pojawiających się w codziennych gazetach, ale już mielibyśmy wątpliwości w przypadku znakomitych pod względem literackim reportaży Kapuścińskiego? Mając na względzie tę wątpliwość, można by zapytywać, czy dziennikarze, osoby publikujące w prasie teksty wybitne literacko, miałby się bronić przed ewentualnymi zarzutami, krytyką itp., odwołując się do artykułu gwarantującego wolność słowa czy wolność twórczości? Gdy Kapuściński został oskarżony o manipulację faktami, czy mógł wówczas bronić swojej wypowiedzi w imię wolności twórczej?[21]

Wydaje się, że podobne problemy znalazłyby najprostsze i właściwe rozwiązanie, gdyby z owej archaicznej kategorii zrezygnować. Zresztą, jak wskazałem, problem nie leży w tym, ile stuleci liczy owa kategoria, lecz w tym, że funkcjonuje w oderwaniu od kontekstu, w którym się pojawiła. Można by z  niej zrezygnować, gdyż wszelkie prawa gwarantowane przez „wolność twórczą”, gwarantowane są również przez znacznie szerszą „wolność słowa”. (…)

Fragment tekstu. Całość ukazała się w czasopiśmie „Episteme”, nr 10, tom I, w marcu 2011


[10] N. Bourriaud, Esthétique relationelle, Dijon 2001, s. 8.

[11] Jestem pewien, że kultura potrzebuje takiego Sasnala, z Wilhelmem Sasnalem rozmawia Maciej Mazurek [w:] Sasnal. Przewodnik Krytyki Politycznej, Warszawa 2008, s. 225.

[12] Niezależność to mit, ze Zbigniewem Preisnerem rozmawia Michał Mendyk, Dziennik. Polska. Europa. Świat, 22 stycznia 2010.

[13] M. Foucault, Kim jest autor? tł. M. P. Markowski [w:] Powiedziane, napisane. Szaleństwo i literatura, Aletheia, Warszawa …

[14] http://www.indeks73.pl/pl_,o_indeksie73.php [data dostępu: 12.02.2010].

[15] Tamże.

[16] Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej, http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm [data dostępu: 13.02.2010].

[17] P. Leszkowicz, Czy twój umysł jest pełen dobroci?, Obieg, 18 lipca 2006, http://www.obieg.pl/teksty/5766 [data dostępu: 13.02.2010].

[18] I. Kowalczyk, Osądzać czy negocjować. Czyli powracający spór o znaczenie sztuki krytycznej, Obieg, 31 lipca 2006, http://www.obieg.pl/teksty/5898, [data dostępu: 13.02.2010].

[19] Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej, tamże.

[20] Por. G. Sztabiński, Problemy intelektualizacji sztuki w tendencjach awangardowych, Łódź 1991.

[21] Por. J. Ryle, Tales of Mythical Africa. Tropical baroque, African reality and the work of Ryszard Kapuściński, ihttp://www.richardwebster.net/johnryle.html [data dostępu: 17 lutego 2010].

Reklamy