Kobra – Działkowiec – Wróżka. Rozmowa z Agnieszką Piksą

Posted on Listopad 13, 2011


W wywiadzie dla „Piana Magazine” powiedziałaś, że czytanie komiksów Cię męczy.

Z niewieloma wyjątkami. Musza być dobrze narysowane i niedługie. Trudno mi takie znaleźć w księgarni.

A czym Twoje komiksy różnią się od typowych?

Nie rysuję „porządnych” historii, według zasady decorum – ze światem przedstawionym, jednością miejsca, czasu i akcji, narratorem wszechwiedzącym, rozpoznawalnym bohaterem, z którym czytelnik chce sie utożsamić. Moj narrator albo nic nie wie, albo go nie ma. Albo mówi coś innego niż to, co się dzieje. Pomału organizuję się żeby to zmienić, na razie zamówiłam scenariusz.

Literaturoznawstwo już dawno „skatalogowało” i opisało wszelkie możliwe techniki narracyjne, wątki, figury bohaterów itp. Co jest interesującego w budowani narracji dla osoby wychodzącej z tradycji sztuk wizualnych, gdy narracyjność jest już mocno przeżuta?

Jednak nie wiem czy znajdę coś innego, skoro myślę słowami. Czas płynie, zdarzenia następują po sobie, trudno to zignorować. To jest podstawowy materiał, opowiadanie „jakoś” o „czymś”. Granica miedzy przedstawieniem a opowiedzeniem nie jest dla mnie dotkliwa. Właściwie wolę sie nad nią dłużej nie zatrzymywać. Lech Wałęsa powiedział, że „ludzie nieraz odrzucają jedną nogę”. Nie odrzucam żadnej z nóg, tylko chodzę na obydwu.

Chodziło mi o to, co sama chcesz opowiedzieć o opowiadaniu historii.

Pewnym moim zamysłem jest uchwycenie różnych upływów czasu, innych niż „od lewej do prawej”. Stąd zbiory zdarzeń wypunktowanych na jednej przestrzeni, można je czytać w wielu kierunkach. O to też chodzi w historiach bez początku i zakończenia, one opowiadają o czasie biegnącym po kształcie okręgu. To jak czas z epoki przedprzemysłowej – wszystko już było i wszystko się powtórzy, jak pora siewu i pora zbioru.

 

Fragment rozmowy. Całość znajduje się w czasopiśmie „Ha!art” nr 34 (1/2011).

Advertisements
Otagowane:
Posted in: Rozmowy