Czy na pewno postkolonializm? Kilka uwag o „Modernizmie na peryferiach”

Posted on Grudzień 19, 2011


(…) Dlatego wydaje się, że książce wymyka się dwoisty (co najmniej) charakter relacji między centrum i peryferiami, a w efekcie pewna architektoniczna stylistyka staje się wspólnym mianownikiem dla diametralnie różnych zjawisk. Choć epifenomeny są podobne, to natura zjawiska jest każdym wypadku inna. Oczywiście nie byłby to żaden problem, gdyby dokonywać po prostu przeglądu architektury modernistycznej na terenach oddalonych od centrów. Jednak, choć książka proponuje optykę ukształtowaną przez specyficznie rozumiane pojęcie „peryferyjności” (zyskiwania przez formuły przychodzące z centrum pewnego lokalnego charakteru), obserwujemy, jak geograficzne oddalenie od centrum, które jest tylko jednym z aspektów tak rozumianej „peryferyjności”, w wypadku projektów Hoffmanna i Groaga staje się kryterium podstawowym. W efekcie peryferia okazują się tylko skromniejszym odzwierciedleniem centrum, a ich tożsamość nie zostaje uchwycona.

Dlaczego piszę o tym, mimo że książka stanowi zbiór dobrze napisanych tekstów i podejmuje ciekawą tematykę? Dlatego, że dowodzi to zasadniczych kłopotów, w które wikła się każda myśl próbująca z perspektywy postkolonialnej mierzyć się z dziedzictwem modernizmu. Symptomatyczna jest tu wypowiedź Nicolasa Bourriauda, który formułując koncepcję altermodernizmu, stwierdza, że odrzuca cechujący się binarnością postkolonializm, a jego sojusznikiem staje się postfeminizm. Bourriaud rezygnuje z teorii opartej na przeciwieństwie centralnego i pobocznego, żeby oprzeć się na myśleniu pozbawionym kategorii centrum. Zdaje sobie sprawę, że relacje studiów postkolonialnych i modernizmu działają na zasadzie wańki-wstańki lub – ujmując rzecz dosadniej – przypominają życie pasożyta, który tak długo będzie istniał, jak długo żyje ofiara, którą się karmi. Dzieje się tak dlatego, że myślenie w kategoriach centrum i peryferii – które proponuje teoria postkolonialna – samo jest pochodną modernistycznej idei postępu: linearnie rozwijającego się czasu, wraz z którego upływem coraz szersze kręgi zatacza promieniująca z centrum idea emancypacji podmiotu oraz rozwój nauki i technologii. Bourriaud przyjmuje wspomnianą optykę właśnie po to, by traktować nowoczesność jako szereg zjawisk rozwijających się równolegle, choć w rytm różnej dynamiki.

Fragment recenzji. Całość dostępna pod adresem: http://www.obieg.pl/teksty/23393.

Advertisements
Posted in: Książek