Zupełnie odwrotnie. O malarstwie Krzysztof Mężyka

Posted on Grudzień 11, 2012


(…) W tym kontekście Mężyk stawia się w pozycji outsidera. Rezygnując z malarskiej publicystki lub wycieczek w kierunku postkonceptualizmu, koncentruje się na zagadnieniach formalnych. Bardziej niż logika rozwoju poszczególnych kierunków, tego, co passé i tego, co au courant, rachunki, co warto, a czego nie, co jest dochodowe, a co nie jest, interesują go możliwości, które tkwią w samym medium malarskim. W wywiadzie udzielonym Maciejowi Monkiewiczowi, stwierdza:  „malując zastanawiam się, czy zawężam sobie możliwość zrobienia wielu nowych obrazów w przyszłości, w sensie takim, czy wyczerpuję te możliwości formalne, tematykę itd., czy wręcz otwieram sobie nowe możliwości? Czy każdym nowym obrazem mogę zapoczątkować dziesięć obrazów, czy po namalowaniu jednego obrazu otwiera mi się droga do zrobienia kolejnych obrazów, innych jeszcze niż ten, który powstał? Raczej prawdziwa jest ta druga odpowiedź. Kiedyś tak myślałem o abstrakcji, że jak namaluję pięć obrazów abstrakcyjnych, to skończy się na tym, że później już będę się powtarzał, albo nie wiedział, co zrobić dalej. Okazało się, że jest zupełnie odwrotnie”. Wbrew różnym trendom, sięgając po wątki niby przeżute, Mężyk podejmuje je z taką pasją i intensywnością, że zyskują nową dynamikę i w rezultacie mówią współczesnym językiem. Jego prace są więc w dwojakim sensie oryginalne. Głęboko przeżyte i osobiste z jednej strony, z drugiej, na przekór modom, pełne erudycyjnych nawiązań do niemodnego dziś malarstwa lat 50. i 60.

Fragment. Całość ukazała się w miesięczniku „Kraków” (nr 12/2012)

Advertisements
Posted in: Eseje