Pokój instruktorów – Łukasz Jastrubczak, Szymon Kobylarz, Franciszek Orłowski, Kubo Pišek, Michał Smandek

Posted on Czerwiec 6, 2014


Nowa Huta jest bardzo wdzięcznym miejscem, gdy idzie o możliwość obserwowania, jak w ciągu ostatnich dekad zmieniały się funkcjonowanie i rola instytucji kulturalnych. Ten, kiedyś flagowy projekt PRL-u, zapełniony hojnie dotowanymi domami kultury, przez ostatnie dwie dekady szuka dla siebie formuły (zresztą nie tylko, gdy idzie o działalność kulturalną). Innymi słowy, Nowa Huta tak jak wiele innych dzielnic w Polsce po 1989 roku nadal poszukuje drogi, którą mogłaby przejść od modelu kultury dotowanej ze środków publicznych do modelu grantowego, w którym równie ważnym elementem działalności jest poszukiwanie dotacji ze środków prywatnych.

Ciekawym przykładem tego procesu jest Nowohuckie Centrum Kultury: eklektyczny misz-masz zaprojektowany w latach 60. w oparciu o pierwowzór z radzieckiego wówczas Kijowa, budowany przez lata 70., okres świetności przeżywający w latach 80., chaotycznie remontowany w latach 90. i poszerzony o nowe skrzydło w ostatniej dekadzie. Wszystkie te okresy odbiły na nim stylistyczne piętno, odzwierciedlając jednocześnie polityczno-ekonomiczną drogę od gospodarki planowanej do turbokapitalizmu.

Pokój instruktorów to kilka ingerencji w przestrzeni publicznej, które odwołują się do strategii podejmowanych dzisiaj i dawniej przez rzeszę osób zatrudnianych w domach kultury, ośrodkach, wychowawczych i tym podobnych instytucjach. Niegdyś nazywano ich kaowcami, współcześnie mówimy o animatorach. W sercach na pewno noszą pokój, wobec wychowanków mają dobrą wolę. Lecz niezależnie od tego czy miało to miejsce w PRL-u czy dzieje się obecnie, ich działania niekoniecznie można określić jako niewinne. Specyfika działalności instytucji, dla których pracowali i pracują (a współcześnie również NGO-sów), decyduje, że chcąc, nie chcąc, realizowane przez nich spotkania, pracownie, kółka zainteresowań i tym podobne aktywności, trzeba uznać za przedłużenie polityki kulturalnej władz różnego szczebla. Instruktorzy i animatorzy dzielnie lawirują między rządowymi programami, unijnymi priorytetami i grantami, żeby „wreszcie coś zmienić”. Koniec końców, to jednak nie oni decydują o tym, dokąd wędrują pieniądze.

Pokój instruktorów, orbitując wokół dwóch, zupełnie różniących się od siebie miejsc związanych z kulturą w Nowej Hucie – Kombinatorze/Teatrze Łaźnia Nowa i NCK – odwołuje się do strategii stosowanych przez instruktorów: koncert, oprowadzanie, pogadanka, edukacja przez prezentację modeli i inne. Co ciekawe, przejście między działaniem artystycznym a stricte animatorskim jest tutaj dosyć płynne. Gdzie w pracach realizowanych w ramach projektu kończy się sztuka a zaczyna aspekt instruktorski i animacyjny? Trudno wskazać jednoznaczną granicę. Być może artysta to faktycznie jedynie instruktor lub animator, trochę tylko inny od tego, który pracuje w domu kultury. Tym bardziej, że współcześnie działania jednych i drugich po uszy tkwią w meandrach polityki kulturalnej.

PROJEKTY

Łukasz Jastrubczak, Działanie na słońcu

Łukasz Jastrubczak, Działanie na słońcu

Łukasz Jastrubczak, Działanie na słońcu

Lokalizacja: Plac Centralny im. Ronalda Regana

Kierowanie siłami natury to stara krakowska tradycja kultywowana przez artystów. Dawniej Jerzy Bereś rozpalał namiętnie ogniska, a Tadeusz Kantor próbował dyrygować falami morskimi. Tym razem na Placu Centralnym Łukasz Jastrubczak próbował zahipnotyzować słońce. Na placu pojawiła się postać DUCHA, który improwizując na flecie przez 24 minuty, chciał uwieść wiszące nad nim okrąg.

Większość miast tworzonych od postaw przez architektów i urbanistów opiera się na klarownych, geometrycznych podziałach. Nie inaczej jest w Nowej Hucie, którą zaprojektowano – przynajmniej początkowo i w obszarze centrum – na planie symetrycznego pięcioboku. Projekt Placu Centralnego razem z promieniście rozchodzącymi się ulicami w oczywisty sposób odwoływał się do symboliki solarnej – mitu siły i niewyczerpanej energii, tak potrzebnego każdej utopii. Jednocześnie nowohuckie centrum podjęło inny flirt z siłami natury. Do dzisiaj pozostaje otwarte na Łąki Nowohuckie (na terenie których planowano niegdyś sztuczne jezioro), przypominając, że pojawiło się znikąd. Wyrastające nagle z łąk miasto, jakby tym bardziej podkreśla majestat technologii i ideologii, która je stworzyła, dyskretnie wskazując na obszar, który łaskawie oszczędzono i którego nie poddano kontroli, eksploatacji i planowaniu.

 

 Szymon Kobylarz, 1:1, (© fot. Joanna Urbaniec)

Szymon Kobylarz, 1:1, (© fot. Joanna Urbaniec)

Szymon Kobylarz, 1:1

Lokalizacja: Nowohuckie Centrum Kultury, al. Jana Pawła II 232

Chociaż projekt architektoniczny Nowohuckiego Centurm Kultury opracowany został przez zespół polskich architektów, to większość elementów związanych z aranżacją wnętrza (np. ławki, żyrandole, mozaiki, plafony) przeniesiono niemalże na zasadzie „kopiuj-wklej” z jednego centrów kinowo-teatralnych w Kijowie. Pracownicy NCK, którzy w latach 80. mieli okazję zwiedzać budynek na Ukrainie, do dzisiaj opowiadają o złudzeniu, jakby znajdowali się we wnętrzach krakowskiej instytucji. Sięgając po jeden najbardziej okazałych wizualnie elementów wystroju Nowohuckiego Centrum Kultury – gigantyczny żyrandol – Kobylarz wykonał jego kolejną (trzecią, o której wiemy, lecz kto da głowę, że gdzieś jeszcze w byłych „demoludach” nie ma ich więcej?) kopię. Instalacja 1:1, będąc grą z kategorią autorstwa, odwołuje się tak samo do ciągle nieprzepracowanych i wzbudzających emocje relacji Polski z krajami zza wschodniej granicy. Podobnie jak warszawski Pałac Kultury i Nauki, NCK może być oczywiście interpretowany jako symbol politycznej zależności i radzieckiego kolonializmu. Gest Kobylarza sugeruje, że nieco desperacki kurs zerkanie na Zachód (członkostwo w UE, strefa Schengen itp.), który Polska obrała po 1989 roku, nie zmieni geopolitycznego położenia kraju nad Wisłą ani też nie przekreśli kilkusetletnich, wzajemnych wpływów z sąsiadami zza Buga.

orlowski

Franciszek Orłowski, Stary niedźwiedź mocno śpi

Lokalizacja: al. Róż

Historię możemy odczytywać jako sekwencję powrotów i wspomnień. Historia i pamięć stają się w ten sposób mediacją między przeszłością a teraźniejszością. Projekt Franciszka Orłowskiego to instalacja dźwiękowa realizowana z myślą o skomplikowanej historii Nowej Huty, a przede wszystkim stojącym tam do 1989 roku pomniku Lenina. Franciszek Orłowski wypełni pustkę pozostałą po zburzonym monumencie, emitując na alei Róż znaną piosenkę Stary niedźwiedź mocno śpi. Pokolenia Polaków jako dzieci śpiewały ją podczas zabawy, która poległa na tym, że jeden z uczestników grał postać niedźwiedzia, kucał na środku i udawał że śpi. W tym czasie uczestnicy stawali wokół i śpiewali, a kiedy piosenka się kończyła, „niedźwiedź” zaczynał gonić pozostałe dzieci. Piosenkę śpiewano na taką samą melodię jak pieśń Miałeś, chamie, złoty róg z dramatu Stanisława Wyspiańskiego Wesele.

 

https://www.facebook.com/video.php?v=10203441031362850

Łukasz Jastrubczak & Jakub Pišek Turbosampler

Lokalizacja: Kombinator / Teatr Łaźnia Nowa, os. Szkolne 25

Materiał zarejestrowany podczas performensu Łukasza Jastrubczaka Działanie na słońcu (24 ujęcia, realizowane przez minutę, z 24 miejsc wokół Placu Centralnego, traktowanego jak tarcza zegarowa) został wykorzystany jako punkt wyjścia do setu, które zrealizowali wspólnie Łukasz Jastrubczak i Jakub Pišek. Ten ostatni napisał specjalny program, który samplował dźwięki i materiał wizualny. Ten pierwszy akompaniował do setu na instrumentach klawiszowych.

Michał Smadnek, Ścięty stożek Super Stal

Michał Smadnek, Ścięty stożek Super Stal

Michał Smandek, Ścięty stożek Super Stal

Lokalizacja: Nowohuckie Centrum Kultury, al. Jana Pawła II 232

Wykop dużą ilość surowych ziaren rudy i przenieś je do spiekalni, gdzie uzyskasz gruboziarnisty spiek rudy żelaza. Dzięki temu nadasz wsadowi odpowiednie własności chemiczne i fizyczne. Jest to proces, w którym ruda żelaza jest kruszona i poddawana wyżarzaniu ujednorodniającemu. Wymieszaj ją z topnikiem wapiennym oraz miałem koksowym, a następnie wypiecz w celu otrzymania spieku, który będzie stanowił główny składnik żelazowy w procesie wielkopiecowym. Węgiel wrzuć do pieca koksowniczego, gdzie przekształci się w koks i uwolni się z wszelkich zanieczyszczeń gazowych. Tak powstanie odpowiednie paliwo dla wielkiego pieca. Mieszankę spieku i koksu umieść w wielkim piecu. Spal koks w temperaturze ok. 2000°C co umożliwi topienie i redukcję żelaza. Tak powstałą surówkę przeróbczą przewieź w kadzi z wielkiego pieca do stalowni. Tu, w zasadowych konwertorach tlenowych powstanie stal. (Obecnie obok metody pieca martenowskiego możesz zastosować metodę wytopu stali w procesie elektrycznym). Do surówki dodaj określoną ilość złomu i topników oraz przedmuchaj ją czystym tlenem, tak aby powstał interesujący cię gatunek stali. Gdy jakość stali będzie zadowalająca i spełnia twoje warunki spuść roztopiony metal przez otwór spustowy do kadzi stalowniczej. Wytopioną stal przewieź ponownie do odlewania półproduktów. Odlej stal w sposób ciągły. Pamiętaj aby utrzymywać stały poziom ciekłej stali w krystalizatorze i w kadzi pośredniej. Szybkie chłodzenie stali nada jej jednolitą mikrostrukturę. Następnie walcuj na gorąco i zwijaj w krąg. Tak przygotowaną stal możesz użyć jako wsad w walcowni zimnej. Wcześniej jednak rozwiń krąg w wytrawialni aby poddać go obróbce kwasem w celu usunięcia zgorzelin. Teraz wywalcuj odpowiednią grubość w walcarce typu quatro. Pamiętaj, aby redukcję grubości pasma blachy przeprowadzić w czterech etapach. To, co otrzymasz po tej części procesu, jest cienką i bardzo umocnioną blachą nienadającą się do dalszej obróbki plastycznej. Zatem aby przywrócić właściwości plastyczne przejdź do procesu wyżarzania, czyli podgrzewania blachy do odpowiedniej temperatury (max. 700°C), utrzymania w niej i odpowiedniego chłodzenia w celu rekrystalizacji struktury. Stosuj przy tym procesie gazy ochronne, które zapobiegną utlenianiu się stali. Teraz możesz przejść do wygładzania. Ponownie rozwiń krąg, gładź z odpowiednim naciskiem gniotu (max. 7%).

Z tak przygotowanego arkusza wytnij odpowiedni kształt według szablonu. Spawając połącz fragmenty w jeden arkusz blachy. Następnie blachę walcuj kilkukrotnie na walcarce stożkowej. Domknij wyginające się krawędzie blachy gdy będą tworzyły stożek. Aby utrwalić kształt zespawaj krawędzie bryły spawem ciągłym. Aby uniknąć odkształceń umocuj stelaż z płaskownika stalowego u podstawy stożka. Tak przygotowaną formę możesz ochronić przed negatywnymi skutkami środowiska zewnętrznego nakładając cienką warstwę lakieru w celu spowolnienia procesów korozji na powierzchni.

Projekt zrealizowany w ramach 5. edycji festiwalu ArtBoom (6-22 czerwca 2014) w Krakowie

Reklamy