Z głowy do głowy

Posted on Luty 16, 2015


(…)

Ze względu na to, że literackie narracje artystów pokazywanych na „Czytać jak książkę” są oglądającym w większości nieznane, mamy wrażenie, jakby wystawa tak naprawdę żyła gdzieś indziej – pomiędzy wyimaginowanym światem fikcji literackiej i wyobrażonymi przez autorów relacjami między obiektami a snutymi narracjami. W sali ekspozycyjnej towarzyszy nam przekonanie, że obiekty są jedynie hasłem wywoławczym, symbolem odwołującym się do czegoś, co funkcjonuje w nieuchwytnej, wyobrażonej przestrzeni. „Czytać jak książkę” przybiera więc postać raczej imaginacyjną niż rzeczywistą, istniejąc głównie w głowie. Najczęściej zresztą nie naszej – bo nam pozostają tylko domysły – lecz w głowach kuratorów i artystów. Oglądając poszczególne prace, mamy wrażenie, jakbyśmy właśnie czytali recenzję z wystawy, której nigdy nie widzieliśmy i nigdy nie zobaczymy.

Stąd też nie jest to wystawa, która schlebia i podlizuje się widzowi. Wręcz odwrotnie, wiele od niego wymaga. Przede wszystkim chce, żeby zmienił galeryjno-muzealne nawyki i zaczął wystawę czytać, czyli przeszedł od modelu oglądania do modelu doświadczenia rozciągniętego w czasie. Sami kuratorzy zresztą zachęcają do tego, żeby do Cricoteki wybrać się kilka razy. Po pierwsze, wystawy nie da się ocenić i zrozumieć, oglądając ją tylko raz. Po drugie, nawet jeśli będzie się wystawę oglądało godzinami, pozostaniemy na poziomie czysto wizualnego doświadczenia. Żeby wejść na szczebel wyżej, musimy zapoznać się z tekstami autorstwa Lindsay Seers, Chenga Rana, zainwestować w wystawę czas dłuższy, niż przywykliśmy spędzać w galeriach. Tylko wtedy uda nam się odgadnąć niektóre aluzje oraz zrekonstruować siatkę, w którą układają się wątki.

Fragment. Całość ukazała się w czasopiśmie „Obieg” (http://www.obieg.pl/teksty/34704)

Reklamy
Posted in: Recenzje, Wystaw