Mało, a jednak wiele. Curatorial Meetings w Cieszynie

Posted on Kwiecień 15, 2015


(…) Było to o tyle ciekawe, że wszyscy odczuwają jednak pewną wspólną specyfikę działalności, którą prowadzą galerie zaproszone do Cieszyna. I chyba nie tyle „niezależność” jest jej wyznacznikiem, co po prostu potrzeba działania, którą z różnych przyczyn realizuje się poza instytucjami publicznymi lub galeriami komercyjnymi i do której jest się skłonnym zwykle dołożyć z własnej kieszeni, szukając jednocześnie grantów. Czasem decydują o tym względy osobowościowe (np. niechęć do zhierarchizowanych struktur oficjalnych instytucji), czasem smutny fakt, że nie udało się załapać na pociąg do „sławy i pieniędzy” i trzeba dojechać własną drezyną. Podobnie jak z polskim filmem „niezależnym” z przełomu XX i XXI wieku – krytyka filmowa rozpisywała się wówczas o np. zielonogórskiej czy białostockiej „undergroundowej” scenie filmowej. Jeśli jednak ktoś pamięta np. Czy życie ma sens, to wie, że produkcje tego typu pod względem oryginalności rozwiązań artystycznych nie różniły się niczym od schematycznych filmów z mainstreamu. Po prostu budżet był nie ten, dystrybutorzy nie byli zainteresowani kooperacją, dlatego takie Sky Piastowskie musiało wziąć sprawy w swoje ręce. Na tym polegała ta niezależność.

 

Fragment. Całość ukazała się na portalu „Szum” (http://magazynszum.pl/krytyka/malo-a-jednak-wiele-curatorial-meetings-w-cieszynie)

Reklamy
Posted in: Eseje