Kręcone włosy w sztuce

Posted on Grudzień 20, 2015


Bo jeśli zaczniemy zastanawiać się, o czym właściwie jest ta wystawa, to okazuje się, że jest ona doskonale pusta. Pod naskórkiem estetycznie zestawionych prac nie kryje się zupełnie nic. Wprawdzie kuratorki próbują się mitygować, rzucając dla odwrócenia uwagi stwierdzenia, że mierzą się z „legendą artystyczną miasta, którą od połowy XIX wieku tworzą wybitne talenty”, że „miasto zawsze kojarzono z dobrym malarstwem”, a „wybór prac prezentowanych w MOCAK-u potwierdza taką opinię”. Kompromitują się tymi napuszonymi sloganami, dodając też jeden mit. Ich zdaniem w realizacjach artystów krakowskich „nie widać zaangażowania społecznego ani politycznego, tak wyraźnego w sztuce artystów urodzonych w latach 60. Wydaje się, że bardziej interesujące dla młodych twórców są poszukiwania metafizyczne, psychologiczne, bazujące na tworzeniu »zakamuflowanych« przedstawień postaci oraz budowanie oryginalnych narzędzi malarskich”.

O każdej tego typu wystawie można powiedzieć, że zabrakło takiego albo innego artysty. Że nie uchwycono jakiegoś tam trendu lub pewne zjawiska nadreprezentowano. Nie chciałbym więc uderzać w te tony. Bajdurzenie o metafizyczno-psychologicznych poszukiwaniach można wybaczyć, bo – że tak się wyrażę – taka w MOCAK-u panuje odgórna tendencja. W połowie tak zwanych „podpisów pod obrazkami” pisze się tam o wrażliwości, egzystencji i doświadczaniu skrajnych emocji. Problem polega na tym, że tekst i selekcja prac sprawiają wrażenie, jakby kuratorki poprzestały na lekturze turystycznego przewodnika po Krakowie, Zmęczonych rzeczywistością Jakuba Banasiaka i drukowanym numerze „Szumu” o młodych-zdolnych.

Fragment recenzji wystawy „Artyści z Krakowa. Generacja 1980-1990” w MOCAK-u (16.10.2015-27.03.2016). Całość ukazała się w magazynie „Szum” nr 11.

Advertisements
Posted in: Recenzje, Wystaw