Five Pieces on a Background

Posted on Grudzień 20, 2016


(…) Jak wskazywał sam tytuł, nie był to projekt-gigant, jednak skromne rozmiary tylko dodawały mu uroku. Szczególnie na tle miejsca, w którym go zaprezentowano – postinidustrialnej przestrzeni nazywanej (tylko pozornie dramatycznie) Izolacją. Jest to zlokalizowane na terenie dawnej stoczni, tuż przy naddnieprzańskim porcie, centrum kulturalne. Na kilku piętrach budynku, w którym kiedyś naprawiano barki rzeczne, dzisiaj znajdują się olbrzymia sala koncertowa, przestrzeń coworkingowa, pracownie dla artystów rezydencyjnych, otwarte dla wszystkich biuro projektowe, bar i oczywiście przestrzeń wystawiennicza. Choć Izolyatsia rzeczywiście jest jedynym na tę skalę ośrodkiem w Kijowie (a pewnie i na całej Ukrainie), w jej nazwie nie ma nawet cienia pretensji. To raczej żarcik, bo wzięła się ona od fabryki materiałów izolacyjnych, na terenie której rozpoczęła działalność. Miało to miejsce jeszcze w Doniecku, w 2010 roku, czyli zanim ktokolwiek przewidywał tam obecność „zielonych ludzików”. Gdy nieproszeni goście z Rosji pojawili się na wschodzie Ukrainy, oligarcha sponsorujący Izolyatsię (a ściślej rzecz biorąc, fundację, która prowadzi to centrum kultury) stracił fabrykę w Doniecku, a centrum zostało przeniesione do Kijowa. (…)

W obszarze nieco podobnej metaforyki poruszała się Grupa Budapeszt – w składzie Igor Krenz, Michał Libera i Daniel Muzyczuk – która również dokonała przełożenia teoretycznego porządku na obiekt. Punktem wyjścia był dla nich film Entuzjazm – poświęcony robotnikom z Donbasu esej wizualny Dzigi Wiertowa z 1930 roku. Obok Człowieka z kamerą to najbardziej znany film Wiertowa – klasyka przedwojennego filmu awangardowego. Jakby nic sobie z tego nie robiąc, Grupa Budapeszt postanowiła nakręcić go jeszcze lepiej niż sam Wiertow. Wychodząc od teoretycznych założeń radzieckiego reżysera dotyczących natury i zadań medium filmowego, poprawiła jego film tak, aby jeszcze lepiej realizował założenia samego autora. Opierając się na statystyce obrazów, ruchów i dźwięków obecnych w filmie, przełożyła je na zrealizowany w druku 3D prostopadłościan. Kiedy czytałem opis pracy, sam nie mogłem w to uwierzyć, ale gdy podczas wykładu peformatywnego w Izolyatsii autorzy – z pełną powagą – fragment po fragmencie uzasadniali „nakręcony przez siebie film/obiekt”, uwierzyłem absolutnie w każdy kawałek jego sekundy/milimetra. Tym żartem Grupa Budapeszt poruszyła jednak całkiem poważne zagadnienie umowności reprezentacji i zapośredniczeń dokonywanych za pomocą dzieła sztuki. Będąc medium, jest przecież zawsze pośrodku, oderwane do bezpośredniego doświadczenia. Podkreślanie sztuczności kryteriów, którymi posługuje się każda reprezentacja, tłumaczy też nonszalancję, z jaką Krenz, Libera i Muzyczuk podeszli do tematu swojego badania. Sugerując, że cokolwiek powiedzą o kraju, którego nie znają, bo przebywali tam zaledwie kilka dni, będzie tak samo umowne, jak przeróbka Entuzjazmu na podstawie statystyk. (…)

Fragment recenzji. Całość ukazała się w „Magazynie SZUM” nr 16 (4/2016), s. 201-203.

Advertisements
Posted in: Recenzje, Wystaw