Common Affairs

Posted on Grudzień 23, 2016


Rozumiem, że wystawa miała promować polską sztukę w Niemczech i stanowić zarys obecnych w niej tendencji. Nie rozumiem natomiast dwóch rzeczy. Przede wszystkim dlaczego nikt nie dostrzegł, że sprowadzanie polskiej sztuki po 1989 roku do tego, co działo się na Spojrzeniach, jest ruchem przesadzonym, jeśli nie – proszę wybaczyć szczerość – wręcz pokracznym. Rzecz jasna Kunstahlle Deutsche Banku jako sponsor Spojrzeń można sobie pokazywać, co i kiedy tylko zechce. Problemem jest jednak to, że jeśli podobną wystawę wpleciemy w kontekst obchodów dwudziestoparoletniej współpracy dwóch krajów, to wygląda to komicznie. Niby Spojrzenia bardzo namacalnie uwidaczniają stosunki polsko-niemieckie. Ale po pierwsze, konkurs ten odbywa się zaledwie od 13 lat, a kuratorzy deklarują, że interesował ich okres o ponad połowę dłuższy. Po drugie, dlaczego Spojrzenia miałyby być miarodajne w odniesieniu do całej polskiej sceny artystycznej. I po trzecie – co tyleż realistycznie, jak też groteskowo definiuje relacje pomiędzy oboma krajami – Polska sztuka sprowadzona została do roli ubogiego krewnego, któremu sąsiedzi zza Odry co dwa lata sponsorują konkurs. A tak się składa, że ten konkurs jest akurat bardzo znaczący i kształtuje to, co w polskiej sztuce najciekawsze. Sytuacja ta jawi się mniej więcej tak, że niemiecki bank sponsoruje nagrodę, którą firmuje najważniejsza polska – narodowa – instytucja wystawiennicza, a nagroda ta bardzo wyraźnie wpływa na zjawiska artystyczne w Polsce. Nie można wystawić lepszej laurki niemieckiemu systemowi bankowemu i przy okazji jeszcze bardziej podkreślać różnic między potencjałami ekonomicznymi obu krajów (oczywiście w ramach „dobrego sąsiedztwa i przyjaznej współpracy”).

 

Fragment recenzji. Całość ukazała się w magazynie „Szum”, nr 4/2016.

Advertisements
Posted in: Recenzje, Wystaw